|
|
2'2004 WWR - Puszcza KamienieckaPuszcza Kamieniecka, ta sielsko-egzotyczna kraina, w któr± siê zanurzyli¶my w jedn± z upalnych sierpniowych niedziel (15.08) znajduje siê w odleg³o¶ci godziny jazdy poci±giem osobowym od aglomeracji warszawskiej. Trasa (68 km):PKP Urle - Urle - Strachów - Nadkole - Kamieñczyk - Brañszczyk - Kamieñczyk - Szumin - Brzuza - Szynkarzyzna - Zarzetka - Sadowne - PKP Sadowne Pojechali:
Wycieczka rozpoczê³a siê w Urlach, têtni±cym ze wzglêdu na szczyt sezonu urlopowego letnisku. Mnogo¶æ daczy i ma³ych uliczek, w których mo¿na siê zagubiæ próbuj±c przedrzeæ siê do rzeki, a obok przejrzysty, leniwie p³yn±cy i bardzo p³ytki Liwiec... Rzeka kusi³a i zaprasza³a do k±pieli (tj. zanurzenia stóp i ³ydek), jednak zdecydowali¶my ¿e nie bêdziemy siê pluskaæ gdy na liczniku zaledwie kilka kilometrów. Popeda³owali¶my najpierw w dó³ rzeki, ¿ó³tym szlakiem, w kierunku Kamieñczyka. Jad±c w±sk±, wydeptan± przez spacerowiczów ¶cie¿k± mijali¶my zarówno malownicze nadliwieñskie sk±pane w s³oñcu pla¿e jak i kwitn±ce mazowieckie ³±ki. Wra¿eñ ekstremalnych dostarcza³y krowy lubi±ce wylegiwaæ siê w poprzek szlaku tu¿ za zakrêtami.
Kamieñczyk intrygowa³ nas z dwóch powodów. Po pierwsze ze wzglêdu na zachowany ¶redniowieczny uk³ad urbanistyczny z czasów kiedy jeszcze by³ Kamieñcem Mazowieckim. Po drugie: zaznaczony na mojej mapie czerwony szlak przecina³ w Kamieñczyku Bug. Wp³aw. Sprawdzili¶my dok³adnie. Mostu nie by³o, nad rzek± sta³y natomiast dwie ³odzie. Zabe³ zachwycony rzek± w tym miejscu odda³ siê swojej pasji fotografowania i zosta³ z rowerami, ja natomiast uda³am siê do najbli¿szego gospodarstwa aby zapytaæ o mo¿liwo¶æ przeprawy przez rzekê. Ludzie z którymi rozmawia³am zachowywali siê nieco... podejrzanie: „raczej nie”, „chyba nie bêdzie takiej mo¿liwo¶ci”. Ale przecie¿ stoj± ³odzie! – dziwi³am siê. Wreszcie m³oda kobieta z trójk± malutkich jasnow³osych dzieci wychylaj±cych siê zza jej spódnicy odes³a³a mnie nie bez wahania do swojej te¶ciowej. Pojawi³a siê starsza kobieta w czerni. „Mój m±¿ by³ przewo¼nikiem, przewióz³by, ale pochowali¶my go w pi±tek’” wyzna³a rozbrajaj±co. To wiele wyja¶nia³o. „Bardzo mi przykro” – odpar³am i zanim zd±¿y³am pomy¶leæ „nic tu po mnie” i delikatnie siê wycofaæ, wdowa zdecydowa³a: „zaprowadzê Pani±, mo¿e siê zgodzi, ten cz³owiek te¿ czasem przewozi”. Teraz ju¿ musia³am byæ konsekwentna. Nie by³o mnie ponad 20 minut. Kierownik wycieczki zamiast snuæ w tym czasie czarne scenariusze, odda³ siê beztrosko konsumpcji drugiego ¶niadania. Wróci³am triumfalnie z rezerwowym „przewo¼nikiem” targaj±cym jedno, potê¿ne wios³o. Zapakowali¶my sprzêt oraz siebie do ³odzi i zostali¶my przeprawieni na drugi brzeg, umawiaj±c siê w miêdzyczasie z przewo¼nikiem na powrót.
Po drugiej stronie Bugu obejrzeli¶my miasteczko Brañszczyk, gdzie trafili¶my na ko¶cieln± procesjê z okazji sierpniowego ¶wiêta Matki Boskiej oraz odpustowy jarmark. W drodze powrotnej Zabe³ znów mia³ okazjê zachwycaæ siê Bugiem. Ja nie podziela³am zachwytu rzek±, kierownik wycieczki t³umaczy³ ¿e chodzi o: DZIKO¦Æ rzeki i leniwy nurt, nieuregulowany brzeg a przede wszystkim o przestrzeñ. Na miejscu przeprawy o umówionej godzinie przewo¼nika nie by³o. Najbli¿szy most znajdowa³ siê w Wyszkowie, daleko i nie po drodze. Po kilkunastu d³ugich minutach oczekiwania na ratunek, kiedy do g³owy zaczê³y nam ju¿ przychodziæ ró¿ne twórcze pomys³y, ³ód¼ pojawi³a siê. Okaza³o siê, ¿e przewo¼nik nie móg³ oderwaæ siê od olimpijskich mistrzostw w boksie! Wrócili¶my do Kamieñczyka i obejrzawszy uj¶cie Liwca do Bugu pojechali¶my na wschód, przez puszczê, w kierunku Sadownego. W mijanych Brzuzach i Szynkarzy¼nie napotykali¶my i kurpiowskie drewniane chaty strzech± kryte, i urodzaj malowniczych leciwych wiejskich kapliczek i krzy¿y. Punktem kulminacyjnym wycieczki mia³o byæ obejrzenie kapliczki zawieraj±cej naturalnej wielko¶ci dêbow± rze¼bê Jana Nepomucena. Stoi ona w blisko¶ci Bugu nie bez powodu: ¶wiêty strze¿e „wód”, czyli chroni pobliskie tereny zarówno przez wylaniem rzeki jak i przed susz±. Rze¼ba wyda³a mi siê szlachetnie piêkna; zosta³a solidnie obfotografowana. Niemniej kapliczka jest na tyle niepozorna, ¿e gdyby nie okrzyk Zab³a „stój!”, nie zwolni³abym. Zastanawia mnie czy sam Pi³a, fascynat Nepomuków, jad±c drzewiej t± drog± zwolni³... Ostatni punkt wycieczki: Dworzec PKP w Sadownem okaza³ siê byæ klasyczn± „ma³± stacj± wielkiej kolei”, z przepiêknie historycznym wystrojem wnêtrza poczekalni dworcowej. Na peronie ³apali¶my ostatnie promienie s³oñca i objadali¶my siê sezamkami, zgodnie twierdz±c ¿e oto rowerowali¶my w piêknych i bliskich komunikacyjnie terenach, w które jeszcze warto wróciæ.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikowanie tylko na zasadach określionych przez redakcję Koła Roweru >>zobacz. strona główna | index | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||