|
|
WWR 1'2004 Mazury i WarmiaTegoroczny WWR odby³ siê w dniach 24-28 lipca 2004 r. £±cznie pokonali¶my dystans 498 km z Suwa³k do Elbl±ga przemierzaj±c rowerami najpierw Pojezierze Suwalskie, Krainê Tysi±ca Jezior, Warmiê oraz Wysoczyznê Elbl±sk±. Sk³ad, pocz±tkowo kilkuosobowy, z ró¿nych przyczyn ostatecznie zmniejszy³ siê do dwóch sztuk. fotolink("wwr04e1_3", "Zobacz zdjêcia")?> Trasa:24.07.2004 r. (60 km) Suwa³ki - rezerwat cmentarzysko Jaæwingów - (zielony szlak) Prudziszki - Jeleniewo - Gulbieniszki - punkt widokowy Cisowa Góra - Udziejek - (zielony, niebieski szlak) Wodzi³ki - (niebieski szlak) Bachanowo - (niebieski szlak wzd³u¿ jeziora Hañcza) £opuchowo - Dzierwany - K³ajpedka - Pob³êdzie 25.07.2004 r. (107 km) Pob³êdzie - (czerwony szlak) Stañczyki - Dubeninki - Pluszkiejmy - Go³dap - Ko¶midry - Juchnajcie - Rogale - Banie Mazurskie - Budry - Wêgorzewo - Ogonki - Harsz 26.07.2004 r. (83 km) Harsz - Sztynort - Kamionek Wlk. - Mamerki - (wzd³u¿ Kana³u Mazurskiego) Le¶niewo - Srokowo - Barciany - Winda - Kêtrzyn - Pieckowo - ¦wiêta Lipka 27.07.2004 r. (118 km) ¦wiêta Lipka - Reszel - Korsze - S±toczno - Lwowiec - Sêpopol - Langanki - Szczurkowo - Bezledy - Piasek - Górowo I³awieckie - Jeziorko 28.07.2004 r. (130 km) Jeziorko - Pluty - Pieniê¿no - Maciejewo - Braniewo - (prawym brzegiem rzeki Pas³êki) Nowa Pas³êka - (lewym brzegiem rzeki Pas³êki) U³owo - Braniewo - Frombork - Pogrodzie - Tolkmicko - Kadyny - Suchacz - Elbl±g ![]() Pojechali:
Zwiedzili¶my/zobaczyli¶my:
Pierwsza mi³a niespodzianka tej podró¿y czeka³a na nas ju¿ na dworcu Warszawa Wschodnia. Kiedy nadjecha³ poci±g do Suwa³k, okaza³o siê, ¿e pierwszy wagon jest wagonem... przystosowanym do przewo¿enia rowerów (w rozk³adzie jazdy oczywi¶cie fakt ten nie mia³ ¿adnego odzwierciedlenia). Wagon podzielony by³ na dwie czê¶ci, w pierwszej umieszczono haki do zawieszenia rowerów, druga, z lotniczymi siedzeniami, przeznaczona by³a dla rowerzystów. £±cznie naliczyli¶my w wagonie oko³o 30 rowerów. W ten sposób ju¿ na wstêpie podró¿y przenie¶li¶my siê tak jakby w inny ¶wiat - bo taki wagon w wydaniu PKP wydawa³ siê nie do pomy¶lenia i przez ca³y czas jazdy czuli¶my siê, jakby¶my w jaki¶ sposób przenie¶li siê za zachodni± granicê. Zwiedzanie Suwalszczyzny zaczêli¶my od cmentarzyska Jaæwingów. Po przejechaniu zaledwie kilkunastu metrów zielonym szlakiem oczom naszym ukaza³a siê dramatyczna scena: na ¶rodku drogi le¿a³ cz³owiek z zakrwawion± twarz±, zapl±tany w rower. Wokó³ niego uwija³y siê dwie kobiety, próbuj±c wypl±taæ go z roweru. Zaoferowali¶my swoj± pomoc, Zabe³ wygrzeba³ apteczkê z dna (oczywi¶cie drugiej) sakwy. Wypadek musia³ siê wydarzyæ kilka sekund przed naszym przyjazdem a wszystkiemu winien by³ kopny piach i brak umiejêtno¶ci. Pocz±tkowo oszo³omiony, poszkodowany stopniowo dochodzi³ do siebie. Widz±c, ¿e sytuacja zosta³a opanowana, odjechali¶my, zaleciwszy oglêdziny g³owy w pogotowiu i - na przysz³o¶æ - jazdê w kasku. Cmentarzysko Jaæwingów, po³o¿one oko³o 5 km od Suwa³k, stanowi grupê kurhanów otoczonych kamieniami. Kamienie znajduj± siê równie¿ w wewnêtrznej czê¶ci najwiêkszego kurhanu. Po obejrzeniu rezerwatu udali¶my siê w dalsz± drogê zielonym szlakiem, którym dojechali¶my do punktu widokowego na górze Cisowa. Wspomniawszy Pi³ê, który na pewno by³by zachwycony kawa³kiem ekstremy w postaci wjazdu na wierzcho³ek, rozpoczêli¶my podjazd. Niestety, po kilkudziesiêciu metrach ¶cie¿ka zmieni³a siê w schody. Byli¶my wiêc zmuszeni porzuciæ rowery i kontynuowaæ "wspinaczkê" pieszo. Z punktu widokowego (256,4 m n.p.m.) rozci±ga³ siê ³adny widok na okoliczne wzgórza i jeziora Pojezierza Suwalskiego. Zachêceni tym widokiem, postanowili¶my bli¿ej zapoznaæ siê z okolic±. Najpierw pojechali¶my w kierunku Udziejka. Potem zjechali¶my na zielony szlak, który jednak wkrótce wyprowadzi³ nas na manowce i to z bykami! Zabe³ mia³ czerwone sakwy, ja koszulkê, dlatego te¿ mijali¶my je z niejak± obaw±. Szlak by³ bardzo ¼le oznaczony i po chwili rozmy³ siê w pobliskim lesie, dlatego powrócili¶my do drogi, któr± dojechali¶my do niebieskiego szlaku i ten poprowadzi³ nas w kierunku Bachanowa. Przed Bachanowem skusi³ nas znak "zapraszamy na zimne mleko i dro¿d¿ówki". Faktycznie, mleko by³o przepyszne, prosto od krowy i z lodówki, a dro¿d¿ówki prawdziwe wiejskie, wielkie, piêknie wyro¶niête kawa³ki. A to wszystko za jedne 2 z³ote! Warto zauwa¿yæ zmiany, jakie zasz³y na Suwalszczy¼nie od czasu naszego ostatniego tam pobytu, który mia³ miejsce na RWM-ie 3. Odnosi siê wra¿enie, ¿e ludzie postanowili "wzi±æ sprawy w swoje rêce". Zjawisko to, mimo ¿e czasem na skromn± skalê, daje nadziejê na rozwój tego regionu. W okolicy Bachanowa chcieli¶my obejrzeæ g³azowiska - skupiska kamieni narzutowych. Jedno nie wyda³o nam siê specjalnie atrakcyjne - pobrze¿ne kamienie by³y zag³êbione w ziemi, w zwi±zku z czym zrezygnowali¶my z dalszego zwiedzania. Drugie g³azowisko, jak nas poinformowa³ miejscowy rolnik, okaza³o siê niedostêpne dla turystów. Po³o¿one by³o na gruncie prywatnym, a gmina nie zdo³a³a uzgodniæ z w³a¶cicielem warunków udostêpnienia tego miejsca zwiedzaj±cym. Dodaæ muszê, ¿e ten pierwszy dzieñ by³ dla mnie wyj±tkowo trudny, a to z powodu SPD, które za³o¿y³am tu¿ przed wyjazdem. "Urozmaicona" droga, przypomina³a momentami koryto rzeki, a chwilami przechodzi³a w piach, powoduj±c konieczno¶æ czêstego przystawania, a co za tym idzie, wypinania siê z peda³ów, do czego nie zd±¿y³am jeszcze przywykn±æ. W rezultacie zaliczy³am kilka efektownych upadków, czego rezultatem by³y rozbite kolana, zw³aszcza lewe, oraz kilka potê¿nych siniaków. Mój brak wprawy odbi³ siê równie¿ na tempie naszej jazdy. W rezultacie dotarli¶my bli¿ej, ni¿ pocz±tkowo zamierzali¶my - nad malownicze jezioro Pob³êdzie. Tu¿ przy drodze znajdowa³a siê ³±ka, schodz±ca nad jezioro. Jak poinformowali nas letnicy, teren ten nale¿a³ do ich znajomego, który mia³ wkrótce przyjechaæ. W oczekiwaniu na niego przyrz±dzili¶my sobie kolacjê. Zapowiadany w³a¶ciciel okaza³ siê wyj±tkowo sympatyczn± osob± i pozwoli³ nam na rozbicie namiotu. Przy okazji od jednego z owych znajomych dowiedzieli¶my siê, ¿e w jeziorze Pob³êdzie jako jedynym w Polsce ¿yje unikalna odmiana raków, osi±gaj±ca wyj±tkowo du¿e rozmiary. Niestety, jej ³aciñska nazwa umknê³a naszej pamiêci.
Nazajutrz wyruszyli¶my nieco zaro¶niêtym czerwonym szlakiem w kierunku wiaduktów w Stañczykach - znanych nam ju¿ równie¿ z RWM-u 3. Wiadukty s± najwiêkszymi obiektami tego typu w Polsce i wznosz± siê na wysoko¶æ 31,5 m nad poziomem rzeki B³êdzianki. Na miejscu okaza³o siê jednak, ¿e od tamtego czasu sporo siê zmieni³o - wjazd na wiadukty zosta³ zagrodzony, a za wjazd pobierano op³aty. Jak nas poinformowa³ "bramkarz", wiadukty zosta³y sprzedane osobie prywatnej, gminy nie by³o bowiem staæ na ich renowacjê. W zwi±zku z tym pobierane s± op³aty za zwiedzanie, przywrócono równie¿ mo¿liwo¶æ skoków na bungee. Przywitali¶my te zmiany z mocno mieszanymi uczuciami. Czy prywatny w³a¶ciciel bêdzie dba³ o wiadukty, czy tylko ci±gn±³ z nich korzy¶ci? Ze Stañczyków pojechali¶my do Go³dapi. Miasto jako takie nas nie zachwyci³o, mo¿e z powodu braku zdecydowanego charakteru... Z Go³dapi wyjechali¶my malownicz± drog± wzd³u¿ rzeki Go³dap. Trasa okaza³a siê bardzo przyjemna i ma³o ruchliwa. Przez Ku¶midry, Juchnajcie i Rogale dojechali¶my do Bañ Mazurskich, a stamt±d - do Wêgorzewa - miejsca gdzie zaczyna siê ¿eglarski szlak przez Krainê Tysi±ca Jezior. Miasteczko okaza³o siê stosunkowo sympatyczn± miejscowo¶ci± letniskow±, choæ pocz±tkowo przerazi³y nas dzikie t³umy kolonistów. Centrum brakowa³o trochê tego "mazurskiego" charakteru, który odnale¼li¶my jednak - na przystani. Cumowa³o tam bardzo du¿o jachtów, dla potrzeb ¿eglarzy przygotowano solidn± infrastrukturê - ³azienki, umywalnie, nie brakowa³o równie¿ baru. W wêgorzewskiej knajpie spotkali¶my równie¿ parê rowerzystów z Warszawy. Rozmowa z nimi okaza³a siê bardzo cenna, przejechali ju¿ bowiem czê¶æ trasy, jak± zamierzali¶my pokonaæ. W rezultacie nasze plany uleg³y ma³ym modyfikacjom - zdecydowali¶my siê dodaæ pewne punkty i nieco inaczej poprowadziæ dalsz± trasê. Z Wêgorzewa wyruszyli¶my na ostatni fragment trasy tego dnia. Po przejechaniu kilkunastu kilometrów zdecydowali¶my siê na nocleg w miejscowo¶ci Harsz - tym razem na polu namiotowym. Wprawdzie brakowa³o prysznica (gospodarz wyja¶ni³, ¿e skupiaj± siê na wynajmie pokoi), ale za to by³o ¿yczliwie i spokojnie, piêkny widok na jezioro i zej¶cie do wody. Po ca³odziennym wysi³ku z rozkosz± zanurzyli¶my siê w ch³odnej wodzie jeziora Harsz, obserwuj±c s³oñce znikaj±ce za horyzontem. Rankiem nastêpnego dnia wyruszyli¶my w drogê przesmykiem miedzy jeziorami Dargin i Kirsajty. Pierwszym przystankiem na naszej trasie by³ Sztynort - niewielka, typowo mazurska miejscowo¶æ z bogato wyposa¿on± przystani± jachtow±. Znajduje siê tam równie¿ nieco zrujnowany pa³ac, nale¿±cy onegdaj do rodziny Lehndorffów - onegdaj najpotê¿niejszego rodu regionu, obecnie u¿ytkowany przez w³a¶ciciela przystani - Marina Sp. z o.o. Podobno jeszcze kilka lat temu Sztynort by³ zapad³± dziur±, dopiero niedawno zaczê³o siê w nim co¶ dziaæ, czego efekty mieli¶my okazjê ogl±daæ. Wie¶æ niesie, ¿e w planach jest równie¿ renowacja pa³acu. Z Szynortu pojechali¶my dalej w kierunku Mamerek - zespo³u bunkrów, wed³ug spotkanych w Wêgorzewie rowerzystów bardziej okaza³ego ni¿ s³ynny Wilczy Szaniec ko³o Kêtrzyna. Rzeczywi¶cie, Mamerki spe³ni³y nasze oczekiwania. W czasie II wojny ¶wiatowej stanowi³y one siedzibê sztabu g³ównego wojsk l±dowych III Rzeszy. Do dnia dzisiejszego w Mamerkach ocala³o 30 bunkrów. Niemcy nie zd±¿yli wysadziæ schronów, zosta³y one opuszczone bez walki przez wojska Wehrmachtu w styczniu 1945. Bunkry stanowi± wielkie betonowe bloki posadowione na powierzchni gruntu, z dwoma wej¶ciami i wewnêtrznym systemem korytarzy i otworów strzelniczych. Na jednym z nich znajduje siê nawet wie¿a widokowa, z której rozci±ga siê widok na najbli¿sz± okolicê i jezioro Mamry. Po zwiedzeniu bunkrów postanowili¶my odnale¼æ poniemieck± ¶luzê, znajduj±c± siê na zakoñczeniu Kana³u Mazurskiego. Kana³ Mazurski nigdy nie zosta³ ukoñczony, mia³ po³±czyæ Jeziora Mazurskie z rzek± Prego³± w celu uzyskania drogi wodnej do Ba³tyku. ¦luza zbudowana w czasie wojny, nigdy nie zosta³a po³±czona z Kana³em. Do ¶luzy dojechali¶my w±sk± ¶cie¿k± wzd³u¿ Kana³u Mazurskiego. Trasa okaza³a siê stosunkowo trudna - zwalone drzewa, konieczno¶æ sprowadzania rowerów z nasypów i wprowadzania ich na wzniesienia, wreszcie b³oto... Dlatego przebycie tych kilku kilometrów zajê³o nam ponad 2 godziny. ¦luza rzeczywi¶cie okaza³a siê imponuj±ca - wysoka na kilkana¶cie metrów betonowa konstrukcja z odci¶niêt± w betonie hitlerowsk± "wron±". Po krótkiej sesji fotograficznej wygodn± drog± powrócili¶my na g³ówny szlak. Nieco schetani walk± z dzik± przyrod±, wyruszyli¶my w dalsz± drogê - do Barcian. Kiedy¶ miasto, obecnie wie¶, Barciany wyró¿niaj± siê g³ównie pokrzy¿ackim zamkiem, który jednak sprawia do¶æ przygnêbiaj±ce wra¿enie - jest mocno zaniedbany, czê¶ciowo zrujnowany. Ta sytuacja mo¿e jednak ulec zmianie w przysz³o¶ci - w zamku trwa remont, aczkolwiek z tego, co zauwa¿yli¶my, toczy siê do¶æ niemrawo. Z Barcian udali¶my siê do Kêtrzyna, który z kolei zaskoczy³ nas pozytywnie - okaza³ siê bardzo ³adnym miastem, z zamkiem i ciekaw± bazylik± - podobno znajduje siê tam unikalne kryszta³owe sklepienie. Niestety, w czasie naszej wizyty bazylika by³a zamkniêta. Obecnie istniej±cy zamek kêtrzyñski stanowi rekonstrukcjê orygina³u - zamek uleg³ zniszczeniu podczas wojny, a nastêpnie zosta³ odbudowany. Zmêczeni zwiedzaniem i przebyt± drog± postanowili¶my posiliæ siê w przyzamkowej knajpie. Odpoczywaj±c, udzielili¶my nawet krótkiego wywiadu dziennikarzowi lokalnej gazety (!). Niestety, rezultatów nie by³o nam dane obejrzeæ... Nastêpnie wyruszyli¶my w drogê do ¦wiêtej Lipki, gdzie zwiedzili¶my s³ynne sanktuarium maryjne, uwa¿ane za "per³ê" baroku pó³nocnej Polski. Mimo wszystko wywar³o ono na nas troszkê odpustowe wra¿enie. Bardziej podoba³o nam siê sanktuarium w Kro¶nie ko³o Ornety - choæ podobno wzorowane na ¦wiêtej Lipce, by³o skromniejsze, bardziej proste i bezpretensjonalne. Nocleg tego dnia znale¼li¶my nad pobliskim jeziorem Dejnowa, w którym odby³a siê oczywi¶cie wieczorna k±piel. Jego rozci±gniêty brzeg skutecznie nas zas³oni³, pozwalaj±c nawet na rozpalenie ma³ego ogniska i upieczenie kie³basek, co sprawi³o nam ogromn± rado¶æ bo w³a¶nie skoñczy³ siê gaz do kuchenki. Wczesnym rankiem wyruszyli¶my do Reszla, ogl±daj±c po drodze zabytkowe kapliczki drogi ró¿añcowej z 1734 r. W Reszlu zwiedzili¶my bardzo ³adny gotycki zamek wybudowany przez biskupów warmiñskich w latach 1350-1401. Pokrêcili¶my siê trochê po miasteczku, które wyda³o nam siê sympatyczne i nastêpnie wyruszyli¶my w kierunku Sêpopola. Po drodze w miejscowo¶ci S±toczno uda³o nam siê obejrzeæ bardzo ³adny pokrzy¿acki ko¶ció³. Ksi±dz proboszcz by³ na tyle sympatyczny, ¿e nawet pozwoli³ nam nawet wej¶æ na wie¿ê i rozejrzeæ siê po okolicy. Sylwetka ko¶cio³a w S±tocznie okaza³a siê charakterystyczna dla okolicy - w kilku kolejnych miejscowo¶ciach znajdowa³y siê podobne gotyckie ko¶cio³y warowne. Nastêpn± miejscowo¶ci± z gotyckim ko¶ció³kiem na naszej trasie by³ Lwowiec. Ko¶ció³ w Lwowcu jest jedyny w swoim rodzaju - surowa krzy¿acka sylwetka zosta³a ca³kowicie ob³askawiona przez... bociany. Na ka¿dym ze zwieñczeñ ko¶cio³a znajduje siê gniazdo - jest ich ogó³em oko³o dziesiêciu. Z tego wzglêdu Lwowiec przyci±ga turystów, mimo ¿e sprawia wra¿enie, jakby znajdowa³ siê na koñcu ¶wiata. Z Lwowca przez pola pojechali¶my do Sêpopola, który okaza³ siê miasteczkiem zapuszczonym i zupe³nie bez wyrazu. Mieszkañcy równie¿ do¶æ ponurzy i ma³o ¿yczliwi. Jaka¶ dziewczynka na nasze pytanie o cukierniê odpowiedzia³a, ¿e wie, ale jej siê nie chce odpowiadaæ i mamy zapytaæ gdzie¶ dalej. Miejscowo¶æ ta uczyni³a na nas wyj±tkowo przygnêbiaj±ce wra¿enie, wiêc jak najszybciej dali¶my z niej drapaka w kierunku granicy, a dok³adniej do Szczurkowa - "bocianiej" wsi, mniej znanej ni¿ rozreklamowane ¯ywkowo, ale podobno szczyc±cej siê jeszcze wiêksz± liczb± gniazd bocianich.
Co ciekawe, do przygranicznych miejscowo¶ci prowadz± stosunkowo porz±dne, asfaltowe drogi poprowadzone miêdzy polami. Taka droga dochodzi nawet do Szczurkowa, po³o¿onego na samej granicy polsko-rosyjskiej (wie¶ koñczy siê szlabanem). W Szczurkowie miejscowe dzieci powita³y nas s³owem "hello" (widocznie wygl±dali¶my zagranicznie). Potem koniecznie chcia³y siê dowiedzieæ, dlaczego jeste¶my tylko we dwójkê i gdzie siê podzia³a reszta wycieczki. Wie¶ nie zawiod³a naszych oczekiwañ. Faktycznie, na wiêkszo¶ci zabudowañ znajdowa³y siê gniazda bocianie, na niektórych nawet po dwa albo trzy. Bociany za³o¿y³y równie¿ gniazda na okolicznych drzewach, gdzie mieszkañcy zbudowali im specjalne podstawy - podpórki. W drodze ze Szczurkowa nasz± uwagê przyci±gnê³y rosn±ce w polu potê¿ne kilkusetletnie dêby. Po bli¿szym przyjrzeniu siê stwierdzili¶my, ¿e na wszystkich widnia³y tabliczki oznaczaj±ce pomnik przyrody. Doszli¶my do wniosku, ¿e pole to musia³o byæ czê¶ci± jakiego¶ maj±tku, za¶ dêby stanowi± pozosta³o¶æ istniej±cej wcze¶niej alei. Dalsza nasza trasa wiod³a przez Bezledy, kolejnej przygranicznej miejscowo¶ci, tym razem z przej¶ciem granicznym. W miejscowym barze, razem z kierowcami TIR-ów zjedli¶my co¶ w rodzaju obiadu, by nastêpnie udaæ siê w kierunku Górowa I³awieckiego. W Górowie I³awieckiem zrobili¶my wieczorne zakupy i wyjechali¶my drog± na Pieniê¿no ¿eby po kilkunastu kilometrach, poniewa¿ pora by³a ju¿ pó¼na, rozbiæ obóz - tym razem niestety nie nad jeziorem, ale na skraju skoszonej ³±ki. Miejscówka by³aby do¶æ przyjemna, gdyby nie zmasowany atak komarów znad pobliskiego bagienka. Ich st³umione tropikiem brzêczenie dochodzi³o nas przez ca³± noc. Ostatniego dnia naszej podró¿y z samego rana dotarli¶my do Pieniê¿na. Znajduje siê tam ko¶ció³ ¦w. Piotra i Pawa³a z XIV w. przebudowany w XIX w. z 60-metrow± wie¿±, której dolna kondygnacja to pozosta³o¶æ po XIV wiecznym ko¶ciele gotyckim (niestety by³ zamkniêty). Pokrêcili¶my siê po tym co pozosta³o po zamku, a jeszcze nie zd±¿y³o zarosn±æ. Po obejrzeniu miasta zjedli¶my ¶niadanko w ogródku nieczynnej o tej porze knajpy i pojechali¶my do Braniewa, które zosta³o za³o¿one w 1250 r. przez Krzy¿aków. Braniewo do 1340 r. by³o stolic± Warmii. Znajduje siê tu potê¿ny pó¼nogotycki ko¶ció³ ¦w. Katarzyny, który góruje nad okolic±. To dla ducha, a dla cia³a zakupili¶my w piekarni warmiñskiej miejscowy specja³ - chleb zbójnicki, trójk±tny razowiec ze s³onecznikiem i kminkiem, w smaku trochê podobny do chleba litewskiego. Super smak - polecamy!
Z Braniewa zrobili¶my sobie ma³± wycieczkê do Nowej Pas³êki - najdalej wysuniêtego na wschód polskiego portu rybackiego nad brzegiem Zalewu Wi¶lanego na Wybrze¿u Staropruskim. W stronê wsi Nowa Pas³êka pojechali¶my prawym brzegiem rzeki Pas³êki, podziwiaj±c okoliczne ³±ki pociête kana³ami nawadniaj±cymi oraz sam Zalew. Nowa Pas³êka wywar³a na nas bardzo mi³e wra¿enie. Znajduje siê tam oryginalny zwodzony most, za¶ z niewielkiej pla¿y doskonale widaæ po³o¿ony po drugiej stronie Zalewu Wi¶lanego rosyjski klifowy brzeg, który to widok jest bardzo nietypowy jak na polskie wybrze¿e. Do Braniewa powrócili¶my szos± wiod±c± po lewej stronie Pas³êki, czê¶ciowo nowo wytyczonym szlakiem rowerowym. Przy wylocie z Braniewa zrobili¶my sobie jeszcze krótki przystanek na obejrzenie cmentarza ¿o³nierzy radzieckich, poleg³ych w zaciêtych walkach jakie toczy³y siê o te tereny w 1945 roku.
Nastêpnie udali¶my siê w kierunku kopernikowskiego Fromborka. Po krótkiej wizycie w malutkim porcie rybackim i odpoczynku na fromborskim molo, pojechali¶my ogl±daæ Wzgórze Katedralne, które króluje nad ca³ym miastem. We fromborskiej katedrze trwa³ w³a¶nie koncert organowy (na barokowych organach), wiec od ko¶cio³a zbudowanego przez kapitu³ê warmiñsk± w latach 1329-88, zaczêli¶my zwiedzanie. W podziemiach tej piêknej budowli zosta³ pochowany Miko³aj Kopernik. Zwiedzili¶my równie¿ dwie wie¿e wchodz±ce w sk³ad zabudowañ obronnych wzgórza - jedn± widokow± z przyrz±dem Foucault'a, drug± ni¿sz±, zwan± Wie¿± Kopernika. Podobno Kopernik mia³ w tej wie¿y swój gabinet, w którym przechowywa³ zapiski i dokumenty. Nie prowadzi³ z niej natomiast obserwacji. We fromborskim Planetarium trafili¶my na pokaz "Poza zasiêgiem wzroku". Odbywa³ siê on kompletnej ciemno¶ci w sali o pó³kolistym sklepieniu, na którym wy¶wietlano po³o¿enie gwiazd i galaktyk. Przyjemnie by³o po kilku godzinach jazdy w upale zasi±¶æ w wygodnym fotelu w ch³odnym, ciemnym pomieszczeniu i dowiedzieæ siê czego¶ o miejscach do których rowerem nie mo¿na dojechaæ... Drog± nr 504 a potem 503 pojechali¶my w kierunku grodu Tolckemita z VII-IV w. p.n.e. czyli dzisiejszego Tolkmicka. Droga wiod³a najpierw ³agodnie pod górê, by nastêpnie opa¶æ w dó³ przepiêknym dwukilometrowym zjazdem do samego Tolkmicka. Kiedy zje¿d¿ali¶my, po prawej stronie co jaki¶ czas otwiera³ siê przepiêkny widok na Zalew Wi¶lany. W Tolkmicku zjedli¶my skromny posi³ek, pokrêcili¶my siê po miasteczku i porcie. Ruszyli¶my w dalsz± drogê do Elblaga, przez Kadyny, gdzie minêli¶my stadninê koni, obejrzeli¶my zabudowania dworskie i stary, kilkusetletni D±b Ba¿yñskiego. Warte zobaczenia s± równie¿ XIX-wieczne domki holenderskich osadników. Droga z Kadyn piê³a siê prawdziwie górskimi serpentynami na Wysoczyznê Elbl±sk± a¿ do Mlecznej Góry. Poniewa¿ ju¿ na liczniku mieli¶my tego dnia ponad stówkê musieli¶my mocno naciskaæ na peda³y aby pokonaæ stromy podjazd. Na szczê¶cie od Suchacza droga bardzo widokowa wiod³a ju¿ w dó³, przy czym znów po prawej stronie mogli¶my gdzieniegdzie ogl±daæ w promieniach wieczornego s³oñca panoramê Zalewu Wi¶lanego. trasalink("wwr04e1_2","Zobacz mapkê")?>Nasz Wakacyjny Wyjazd Rowerowy zakoñczyli¶my w Elbl±gu, na obejrzenie którego znów nie starczy³o czasu. Wracali¶my miêdzynarodowym poci±giem z Kaliningradu do Gdyni (ju¿ niestety bez wagonu baga¿owego), który dostarczy³ nam kolejnych niecodziennych doznañ - lotnicze fotele, p³yn±ca z g³o¶ników muzyka, odbiorniki telewizyjne... Na sam koniec wycieczki, miêdzy Malborkiem a Tczewem, zostali¶my zaskoczeni... kontrol± celn±. Na nic nie zda³y siê t³umaczenia, ¿e przecie¿ ¿adnej granicy nie przekraczali¶my. Na pro¶bê celników musieli¶my otworzyæ sakwê i pokazaæ zawarto¶æ. Ale to ju¿ zupe³nie inna opowie¶æ...
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikowanie tylko na zasadach określionych przez redakcję Koła Roweru >>zobacz. strona główna | index | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||