Strona G��wna
Szukaj:   
abc     o nas     login
Wzmocnij POWER - wyjd¼ na rower

Jeśli podoba Ci się ta strona, zagłosuj na nas.

Wyprawy Rowerowe
z powrotem strona główna do góry

Rumunia '2002 - reportaż z wyprawy

Wyprawa rozpocza si jak zwykle - na dworcu. Tym razem by to dworzec Warszawa Wschodnia. Zaadowalimy rowery zapakowane w torby do popiesznego pocigu Batory. Wszystko odbyo si bez przeszkd. 12 godzin i jestemy w Budapeszcie. Drobne problemy byy tylko z biletami na Sowacji, bo kasjerka nie umiaa wypisa odpowiedniego biletu.

Mamy godzin na przesiadk do pocigu do Braszowa. Biletw na rower oczywicie nie dao si kupi w kasie. Wgierski kanar skasowa nas na 21000 forintw. Dawno tyle za rower nie paciem. Po przekroczeniu granicy rumuskiej do rowerw przyczepi si z kolei kanar rumuski. Na pocztek chcia 2 mln lei za bilet, tyle nawet nie mielimy. Szybko okazao si, e jest skory do negocjacji. Ostatecznie zapacilimy 100 tys lei i 6 dolarw.

Z niepokojem wyadowujemy nasze bagae na peron w Braszowie. Przed wyjazdem prawie wszyscy ostrzegali nas przed niebezpiecznymi Rumunami, ktrzy morduj przyjezdnych zaraz po wyjciu z pocigu i odbieraj im baga.

Na szczcie nic takiego nie miao miejsca, zainteresowanie nami byo znikome i nie odbiegao od standardowego gapienia si kilku ludzi z pewnej odlegoci. Montujemy rowery i w drog. Na stacji wymieniamy pienidze. adnego problemu. Za 300 dolarw kanadyjskich dostaj 6 mln lei. Kawaek dalej z pomoc przypadkowo poznanych dwch miych dziewczyn znajdujemy nocleg.

Udao nam si wytargowa po $1. Prawd mwic cena lichwiarska, bo $9 od ka w systemie pitrowym. Wsplnego pokoju te nie dostalimy, bo nie byo. Za to w cen wliczona jest godzina w kafejce internetowej.

Po dwch dniach jady pocigiem, kpiel w ciepej wodzie jest duym relaksem. Kadziemy si spa do wczenie jak na Elvisowy standard i wracajcy z knajpy ludzie okoo godziny 1:00 nieco nam przeszkadzaj. Za to rano odwdziczamy si z nawizk. Doszo nawet do maego spicia midzy Pi i jakim angolem.

Poranna pogoda nie zapowiada deszczu. Zreszt nie wiele by to zmienio. Idziemy zwiedza Braszw. Stara cz miasta jest naprawd adna. Miasto wybudowane w dolinie, midzy dwoma grami nie mogo pogry si w blokowisku ze wzgldu na brak miejsca. Dziki temu starwka ocalaa. Plczemy si po miecie robic zdjcia.

Na poblisk gr Tampa (955m) jest kolejka linowa. Mamy may problem z dojciem do niej. Na szczcie udao si i po chwili jestemy na grze. Przed nami rozciga si panorama czerwonych dachw. Urzdujemy na jaki czas na tarasie widokowym. Przy okazji nastpia drobna zgubka, bo Gosia i Pia pojechali na d, ja, Agnieszka i Aka gadalimy na szczycie a Wiesiek nas wszystkich szuka. Z pomoc „przyszy” nam komrki i szybko si znalelimy. Na obiad idziemy do nalenikarni. Pocztkowo nie mia by to obiad, ale ostatecznie nim zosta.

Z Braszowa wyjedamy okoo 16:00 w kierunku poudniowym drog nr 73. Naszym najbliszym celem s dwa zamki Rasnov i Bran (Castelul Bran). Okoo 18:00 docieramy do Rasnova gdzie mijamy lokaln fiest. Rozkadamy si na polu namiotowym, po 200 lei od ba. Pocztkowo facet chcia chyba ze 400 ale udao nam si utargowa. Namioty stawiamy szybko, wic zostaje nam jeszcze sporo wolnego czasu do zachodu soca. Idziemy (na piechot!) zwiedza zamek. Musz przyzna, e jest cakiem okazay i warto go zobaczy w przeciwiestwie do Castelul Bran. W nocy przypltaa si banda pijanych Francuzw. Przepychali si, krzyczeli i oczywicie mjuzik na ful. Zastanawiaem si czy nie bdzie z tego jakiej bjki. Na szczcie jako przeylimy t noc bez strat w ludziach i sprzcie.

Zamek Bran przypomina nieco ten z bajek Disneya. Moim zdaniem kompletny kicz. W dodatku nie ma wiele wsplnego z Wadem Palownikiem bdcym pierwowzorem Draculi. Akurat tak wypado, e dotarlimy do niego w poniedziaek. Niestety w poniedziaki muzea s pozamykane i nawet „extra lei” nie przekonay kolesia abymy mogli pozwiedza. Trudno. Myl, e nie ma czego aowa (przewodnik po Transylwanii te tak myli). Ruszamy w kierunku Pasul Bran przeczy pomidzy szczytami Piatra Craiului oraz Leagota o wysokoci 1290 m n.p.m. Pierwsza przecz na tej wyprawie i to nie byle jaka. Podjazd zajmuje cae popoudnie i kawaek nastpnego dnia. Miejscami jest nawet stromo. Dodatkowo wieje silny wiatr, oczywicie w twarz. 3 km przed przecz rozkadamy si na nocleg, na sympatycznej polance.

Jest wtorek, wieci soce, cae przedpoudnie drog mamy w d. Zjazd z przeczy cignie si a do Campulung, gdzie robimy sobie ma przerw na kaw i drobne zakupy. W miasteczku pierwszy raz natknlimy si na cyganw w stylu „pani daj”. Przez chwil byli nawet upierdliwi. Rumuni ich odpdzali od nas. Odwiedzamy te cakiem fajny targul. Tutaj te rozstajemy si z drog nr 73 (midzynarodow E574 po ktrej spokojnie przechadzaj si krowy) i skrcamy na zachd (a jake!) do Curtea de Arges. Powoli czuj jak mnie dopada jakie chorbsko. Zapomniaem zabra czapk. Noce s ju zimne i pewnie mnie zawiao. Zaczy si te grki, takie niedue, ale upierdliwe, pod koniec dnia nawet mczce. pimy na ce daleko od drogi.

azienka kempingowego apartamentu

Nastpnego dnia rano nie mog wsta. Typowe przezibienie. Chc tu polee do jutra, ale wszyscy przekonuj mnie, aby pojecha do miasta i tam znale jakie lokum na jeden dzie. Ostatecznie wynajmujemy szecioosobowy apartamentul za 750000 lei na kempingu. Jestem pod wraeniem. ciany z dykty, ciekncy dach, grzyb na suficie, powybijane szyby. No i oczywicie wspaniaa azienka. Po chwili okazao si, e na kempingu nie ma wody, ale wedug zapewnie recepcji za godzin ma by. Bya, owszem, ale dopiero nastpnego dnia rano.

Ja zostaem na kempingu, aby si kurowa a pozostali ruszyli zwiedza miasto. Co widzieli? Nie wiem dokadnie, ale w dawnej wooskiej stolicy jest, co oglda. Wiele cerkwi, w tym najstarsza kamienna witynia Wooszczyzny, oraz jedna z najpikniejszych cerkwi Rumunii – Nowy Sobr Katedralny, w ktrej pochowano dwch rumuskich krlw: Karola I i Ferdynanda I. Chyba nieco straciem, ale najwaniejsze, e choroba mina i mog dalej jecha.

Rozpocza si szosa transfogaraska. Prawd mwic podziewaem si od razu wysokich gr, jednak nic z tego. Moe to i dobrze. Po jakich dwch godzinach pedaowania, przerwanych jedynie na zjedzenie arbuza, ktry Pia wiz z miasta, docieramy do Cetatea Poienari – prawdziwego zamku Vlada Tepesa (czyli Wada Palownika). Niestety z zamku zachoway si zaledwie szcztki, wikszo z pozostaych po nim murw runa w przepa w 1888 roku. Do ruin prowadz schody z nieskoczon (a przynajmniej du) iloci stopni. Nie da si tam wjecha rowerem z sakwami, wic idziemy na zmiany, co potwornie wydua czas spdzony przy zamku. Ale moim zdaniem warto. Prawie godzinny marsz po schodach, wynagradza wspaniay widok gr. Spotykamy trjk Polakw, ktrzy przyjechali tu poazi po grach na piechot.

Dosownie kawaeczek od zamku jest zapora i nieco wczeniej, podziemna elektrownia wodna wybudowana w latach 1961-1966. Woda z jeziora Lacul Vidraru doprowadzana jest ogromnymi rurami, ktrych stale strzeg uzbrojeni onierze. Obok zapory stoi pomnik Casa Argeseana, upamitniajcy zakoczenie budowy. W tym miejscu droga rozdwaja si. Mona jecha z lewym lub prawym brzegiem jeziora. Wybieramy star drog lew stron. I dobrze, bo jest prawie dwa razy krtsza, nie ma na niej samochodw i przejazdu przez dodatkow grk. Zatrzymujemy si przy schronisku na drugim kocu jeziora, gdzie rozpalamy sobie ognisko. Cay czas krc si obok nas ze cztery psy, ktre w pewnym momencie staj si trudne do zniesienia i musimy je odpdza. Nie jest to zreszt takie proste, bo niby uciekn, ale za chwil s z powrotem.

Pitek. Poranek jest mglisty i okropnie wilgotny. Do tego jazda lekko pod gr powoduje prawie cakowite przemoczenie ubrania. Na szczcie po niedugim czasie pojawia si soce i mona zdj nieco ciuchw. Rozpoczyna si 30-to km agodny podjazd na przecz. Zakoczy si dopiero u wlotu do 890 metrowego tunelu na wysokoci 2048 m. Przesuwamy si powoli ku grze podziwiajc widoki i robic sobie, co kawaek zdjcia. Po drugiej stronie tunelu zatrzymujemy si przy jeziorze Baela (Lacul Balea) pooonego wrd nagich postrzpionych ska. Panuje tu zupenie inny klimat. Po poudniowej stronie byo wyranie cieplej i na sam koniec jechalimy w chmurach. Nad jeziorem jest zimno, za to wieci soce. Agnieszka i ja postanawiamy zrobi tu obiad.

Reszta grupy, ktra przyjechaa odrobin pniej, wcale nie ma na to ochoty. Umwilimy si w wiosce Cartisoara. W poowie obiadu chmury zaczy si przelewa przez pasmo gr, zrobio si ciemno i jeszcze zimniej. Zjadamy, czym prdzej nasz posiek i w drog. Zjazd z przeczy to czysta przyjemno. Nie trzeba praktycznie hamowa, prdko okoo 40 km/h. Szkoda tylko, e jest tak zimno. Po godzinie i troch spotykamy reszt grupy. Okazuje si, e oni jeszcze nic nie jedli. Zdziwio mnie to troch. Na noc rozkadamy si praktycznie w tym samym miejscu, w ktrym si spotkalimy, tyle, e w krzakach kawaek od drogi. Chmura z gr dopada nas wieczorem i niestety zaczo pada. Lao ca noc.

Nastpnego dnia rano siedzimy twardo w namiotach oczekujc na koniec deszczu. Jednak nic z tego. Ostatecznie postanawiamy ruszy si niezalenie od tego czy pada czy nie. Aka i Wiesiek jako si troch posprzeczali, nie wiem o co, i nie maj chyba zamiaru jecha z reszt grupy. Umwilimy si w Sybinie.

Drog nr 1 wedug przewodnika, rowerzystom jedzi nie wolno. Z racji padajcego deszczu postanawiamy pojecha wanie t drog. Oczywicie po kilku kilometrach jazdy spotyka nas policja i co tam gada przez megafon, ale ignorujemy to udajc, e to nie do nas. Po chwili policjanci zrezygnowali i pojechali sobie. Deszcz te jako przesta pada, a jak dojechalimy do Sybina to nawet wiecio soce.

Zakwaterowanie znajdujemy u rumuskiej Niemki, chyba na podstawie przewodnika. Bardzo dobra lokalizacja, tu obok Piata Mica oraz niewysoka cena. Dostajemy jeden szecioosobowy (a raczej trzykowy) pokj z azienk i pralk. Bardzo mi to pasuje, bo mam cakiem sporo brudnych ciuchw a pranie w umywalce mi si nie umiecha.

Po poudniu odwiedzamy restauracj, potem plczemy si po miecie robic zdjcia. Gwne zwiedzanie zaplanowane jest na jutro. Wieczorem, oprcz wielkiego prania, wielkie mycie. Nawet Pia poszed pod prysznic.

Na czas zwiedzania podzielilimy si na trzy grupy. W przewodniku wyczytaem, e w pobliu jest jaki skansen. Jak si okazao jest to jeden z najwikszych tego typu obiektw w Europie. Na do sporym obszarze zgromadzono budowle z caej Rumunii. Aby to wszystko zwiedzi trzeba by mie przynajmniej cay dzie a nie dwie godziny. Na szczcie mamy rowery, co znacznie przyspiesza poruszanie si. Deszcz, ktry rozpada si na jaki czas przeczekujemy w wiatraku. Mimo krtkiego czasu warto byo zobaczy skansen. Wracamy do centrum miasta na obiad. Potem odwiedzamy jakie muzeum i koci przy Piata Mare. Nastpnie krcimy si po miecie do pnych godzin nocnych.

Po przebyciu drogi transfogaraskiej i zwiedzaniu Sybina, kierujemy si na Sighisoare. Mamy zamiar obejrze warowne kocioy. Wyruszamy rano drog nr 14. Pierwszy trafi si ju Simnic, ale byy to w zasadzie ruiny, w ktrych mieszka sobie jaki czowiek z kilkoma psami i kotem. Potem by jeszcze jeden, ale nie pamitam gdzie. Na pewno przed Medias. Do Medias docieramy w porze obiadowej. Wybieramy jedynie suszn knajp w kolorze rowym. Na dzie dobry dostajemy po kieliszku mocnej wdki. Potem jak zwykle zamawiam wicej ni mog zje i opycham si na maxa.

Na koniec wyjedamy z miasta i robimy jeszcze jakie 10 km. ciemnia si, wic rozpoczynamy poszukiwania miejscwki. Jak na zo nic nie ma. Z lewej wysoka gra, z prawej podmoka ka. W kocu znajduj may kawaek rwnego, ale przyjedaj jacy kolesie i akurat pakuj si na t sam drog. Miejscwka spalona. Jedziemy jeszcze kawaek dalej, ale nic nie ma. Zrobio si cakiem ciemno. W skutek protestw dziewczyn, postanawiamy pojecha przez Mosna i zatrzyma si u jakich ludzi na podwrku. W kocu ldujemy midzy murami kocioa w Mosna. Cakiem niele.

drzwi

Kolejny dzie rozpoczynamy od obejrzenia kocioa. Jest to jeden z najwikszych kociow halowych. Grd kocielny tworz obwarowania z picioma wieami oraz celami chronicymi dobytek okolicznej ludnoci. Dostpu do niego strzee mocno ufortyfikowana brama. Sam koci powsta w XIV wieku jako bazylika, radykalnie przebudowana w 1485 roku. Z Mosna udajemy si wskimi drkami do Biertan. Jest tu warowny koci wpisany na list wiatowego dziedzictwa UNESCO.

Akurat trafilimy na jak przerw, wic chwila odpoczynku w promieniach soca, ktre dzi wyjtkowo mocno grzeje. Po przerwie okazao si, e nadal jest przerwa wic ze zwiedzania nici. Obeszlimy tylko mury dookoa.

Do Sighisoary zostao nam 30 km. Droga mija szybko i niedugo jestemy na miejscu. Jest to na pewno jedno z ciekawszych miast na naszej trasie. Najpierw znajdujemy odpowiedni pensjonat w samym centrum starwki. Potem parami ruszamy obejrze starwk. Na koniec zaliczamy knajp w domu, w ktrym urodzi si Dracula. Nastpny dzie w caoci powicamy zwiedzaniu miasta.

Sighisoar opuszczamy dopiero w czwartek rano, w dodatku pocigiem. Czas naszej wyprawy powoli si koczy a chcemy jeszcze zobaczy Maramures. Znw powsta problem z rowerami, bo pani w kasie stwierdzia, e bilety na rower zaatwia si u kanara. No c, 3 godzinne targowanie si z kanarami nie omino nas i tym razem. Podr 400 km zaja prawie cay dzie. Do Baia Mare docieramy wieczorem.

Jak tylko wysiedlimy z pocigu rozpadao si. Szybko przeskakujemy w „stroje deszczowe”. Pada okropnie. Zatrzymujemy si na stacji benzynowej pod dachem. Pia z Wiekiem jad szuka jakiego noclegu. Ostatecznie ldujemy w nocnym klubie. Duo czerwonego wiata, charakterystyczna rurka i kilka pokoi na grze. Nie podoba mi si bardzo ten lokal, ale wyaenie w tej chwili na deszcz nie podoba mi si bardziej.

Na szczcie rano ju nie padao. Zmywamy si z do szybko. Najpierw na targul. Chwila dla odka i w drog. Przed nami drewniane miasteczka z drewnianymi domami i drewnianymi bramami. Ale najpierw musimy pokona przecz 1040 w grach Lapusului. W Surdesti ogldamy drewnian cerkiew z bardzo wysok wierz. Dalej droga wiedzie cay czas pod gr i robi si coraz wsza. Przed sam przecz robimy obiad.

Pochmurne niebo nie wry nic dobrego. Mijamy przecz i z zawrotn prdkoci zbliamy si do Budesti gdzie planowany jest nocleg. W wiosce spotykamy czowieka z charakterystycznym dla tego rejonu, tradycyjnym nakryciem gowy. Drewniane bramy do domw s tu piknie rzebione w przerne wzory.

Przez malutkie okienka zagldamy do wntrz owietlonych izb. Wszystko jest takie tradycyjne, po prostu ywy skansen. Na niektrych potach wisz wywieszone weniane koce. Szkoda, e jest tak pno i nie bardzo mona robi zdjcia. W jednym z domw pytamy o moliwo noclegu. Gospodarz pocztkowo by niechtny, bo myla, e rozmawia z Niemcami. Jak dowiedzia si, e jestemy z Polski zgodzi si bez problemu. Dodatkowo dostalimy na noc weniany gruby koc jakby nam byo zimno. Wycieliem sobie nim wntrze namiotu. Spao si wymienicie.

Kapryna pogoda nie jest dla nas przychylna. Znowu leje. Jedziemy w strugach deszczu. W dodatku jest okropnie zimno. Staram si o tym nie myle i obiecuj sobie, e na pewno kupi ochraniacze na buty i nieprzemakalne spodnie.

nagrobek

Morale grupy drastycznie spado. W Sighetu zatrzymujemy si w pizzerii gdzie oprcz obiadu odbywa si gosowanie co dalej z wyjazdem. S trzy moliwoci: przejecha 100 km do Satu Mare, przejecha 50 km do Negresti-Oas i dalej pocigiem lub nie jecha wcale i szuka na miejscu jakiego rodka transportu do Satu Mare. Gosowanie wypado 100km dwa gosy i 50km cztery gosy. Nikt nie gosowa za 0 km.

Chyba obiad tak sprawi. Myl, e jakby gosowanie byo przed obiadem to nie byo by tak dobrze (musz tu doda, e w skutek poprawy pogody wszyscy przejechali 100 km).

Jedziemy tu przy samej granicy. Po drugiej stronie rzeki jest Ukraina. W Sapanta ogldamy „wesoy cmentarz”. Na kadym grobie jest scenka z ycia zmarego i krtki tekst, ktrego niestety nie rozumiemy. Znalaz si take rowerzysta. Obok cmentarza jest kilka sklepikw „z pamitkami”. Gosia kupuje tu fajny weniany szal.

Przed noc docieramy prawie pod Pasul Huta. Nocleg spdzamy w gospodarstwie. Ronie tu drzewo orzechowe. Wielkie orzechy spadaj na ziemi i mona zbiera.

Nastpnego ranka, po pokonaniu przeczy docieramy do Negresti-Oas – miasta mafii. Czarne limuzyny, walizki pienidzy i podejrzane typy. Do tego wzdu gwnej drogi szereg nowobudowanych, wyjtkowo kiczowatych domw. Dawno nie widziaem czego takiego. Na szczcie nikt na nas nie zwraca uwagi. W miasteczku poszukujemy poczty bo Aka chciaa wysa kartki. Znajdujemy j szybko. Niestety jest to poczta telefoniczna, czyli mona zadzwoni ale nie ma znaczkw. Innej poczty podobno nie ma.

cyganka

Opuszczamy Negesti-Oas i mijajc Livad przed wieczorem jestemy w Satu Mare. Ostatni noc postanawiamy spdzi na campingu w miecie. Znajdujemy go prawie od razu bo przy gwnej drodze jest tabliczka. Niestety pani w recepcji powiedziaa, e nie moemy spa w namiotach bo teraz nie ma sezonu. Moemy najwyej wynaj domek, co jest oczywicie duo drosze. Nie byo praktycznie adnych moliwoci negocjacji. Nie i ju. Na szczcie niedaleko by jaki hotel czy orodek sportowy, gdzie bez wikszych problemw zaatwilimy nocleg. Dodatkowo mielimy okazj wykpa si w basenie z wod z gorcego rda. Woda zawieraa due iloci zwizkw siarki i miaa ponad 40 stopni. Bardzo fajna sprawa. Sfotografowaem trjk cyganw i chopak chcia mi sprzeda dziewczyn.

Nocleg zapowiada si niezbyt udany ze wzgldu na haas z wesela, ktre wanie rozpoczynao si w orodku. Za to moglimy sobie posucha przy jakiej muzyce bawi si Rumuni. Czas wraca do domu. Ostatni odcinek trasy w Rumunii z Satu Mare do Oradea pokonujemy pocigiem. Jak zwykle problem z rowerami. Pani konduktor zgarna standardow sumk, cho widzielimy, e jako gupio jej byo bra apw.

Granic z Wgrami przekraczamy w Bors i jedziemy do Biharkeresztes okoo 20 km od Oradea. Tu po uprzednim spakowaniu rowerw do toreb adujemy si do pocigu ktrym jedziemy do Budapesztu, gdzie nocujemy u Vince znajomego Piy.

Na powierzchowne zwiedzenie Budapesztu przeznaczamy kolejny dzie – niedziel. Vince robi za przewodnika. Jestemy troch zaskoczeni jego wiedz o swoim miecie, jest naprawd spora. Wieczorem adujemy si do Batorego. 12 godzin i jestemy w Warszawie. Oznacza to jak zwykle – koniec wyprawy.

***

Musz stwierdzi, e Rumunia jest wspaniaym krajem do jazdy na rowerze. Ruch samochodowy nawet na gwnych drogach jest niewielki, wic jazda asfaltem nie powoduje stresu. Drogi s wskie ale w niezym stanie. Mona zobaczy naprawd wiele ciekawych miejsc, kady znajdzie tu co dla siebie. Opinie panujce w Polsce o mieszkacach Rumunii s zupenie nieprawdziwe i niesprawiedliwe gdy ludzie s mili i gocinni. Z opini zrobili im Cyganie, ktrych sami Rumuni nie lubi.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikowanie tylko na zasadach
określionych przez redakcję Koła Roweru >>zobacz.
strona główna |  index

0.04697 sek.  optima cennik