Strona G��wna
Szukaj:   
abc     o nas     login
Wzmocnij POWER - wyjd¼ na rower

Jeśli podoba Ci się ta strona, zagłosuj na nas.

Wyprawy Rowerowe
z powrotem strona główna do góry

Jesienny Wyjazd Rowerowy 2005
Pogórze Przemyskie i Góry Sanocko-Turczañskie

Sobota, godz 17.56, gdzieś na pograniczu Pogórza Przemyskiego i Gór Słonnych. Samotnie wznoszę toast za trzeci Jesienny Wyjazd Rowerowy. Jest już prawie ciemno, siedzę na skraju pola pod lasem. Buczek opadły do połowy z liści szumi na wietrze. Niebo straciło właśnie blask zachodu - ostatnia chmura przestała swiecić. Wiatr kręci sobie kółka - drzewa za mną i przede mna szumią na zmianę. Gdzieś tam we wsi szczekają psy. Czuję się bardzo jesiennie, chociaż pierwsze słowo jakie mi przychodzi na myśl (jeśli chodzi o czucie) to "śpiący". Całą noc tułałem się pociągami, żeby poczuć jesieñ.. Czyste wariactwo. Pora rozłożyć namiot.

Godzina 19:24.Już w namiocie, po kolacji, do połowy w śpiworze. Noc rześka i gwiaździsta. Pojechałem więc po jesieñ. Gosia mówi że jestem czasami jak pies, wystawiam nos przez okno i wącham pogodę. Najbardziej lubię wąchać jesieñ - rześkie powietrze z aromatem opadłych liści. Za psami natomiast nie przepadam. Tak więc najpierw zakopiañskim do Krakowa, potem osobowy do Rzeszowa i następny do Przemyśla - o 10 rano po obowiązkowej rundce po mieście wyjechałem w kierunku Kalwarii Pacławskiej. Stary, drewniany Nepomuk na rogatkach życzył mi szerokiej drogi, ale pięćset metrów dalej wylądowałem w rowie zwabiony przez nieskoñczoną ilość kolorowych klonowych liści. Chciałem zebrać wszystkie, ale jakoś się opanowałem i poprzestałem na bukiecie, który przytroczyłem do sakwy.

Coś w koñcu zaczęło dziać się na niebie i pochmurny poranek wpuszczał to tu, to tam trochę słoñca, które zapalało i gasiło kolorowe pagórki. We Fredropolu zajrzałem do kościoła. Akurat było sprzątanie i mogłem wejść do środka. Na podjeździe przed Makową znowu dopadły mnie liście. Takie duże, brzozowe, bardzo kolorowe - poupychałem pomiędzy mapami żeby ładnie wyschły. Wdrapałęm się na przełączkę, widok na dolinę Wiaru był jak zawsze zachwycający, po raz pierwszy jesienny. Zjechałem do Makowej i na rozdrożu zastanowiłem się przez chwilę, jaki to właściwie sens wjeżdżać trzeci raz na Kalwarię, po czym wjechałem. Klasztor stał na miejscu, panie w sklepie "Pod Wiśnią" poczęstowała mnie herbatą, przysiadłem się strażników granicznych co siedzieli przy stoliku (jedynym zresztą) i zapytałem czemu się nie pytają skąd jadę, ale ich bardziej interesował mój aparat co go miałem na szyji, dzięki czemu oprócz miłej pogawędki zyskałem też zdjęcie.

Cel mojego wjazdu na Kalwarię wyjaśnił się ostatecznie po ponownym przestudiowaniu mapy. Zamiast zjeżdżać do Huwników pojechałem sobie szlakiem niebieskim - bardzo miłą i widokową drogą o tendencji zanikającej. Kiedy już zniknęła zupełnie zostawiłem rower w haszczach, znalazłem inną drogę jakoś się do niej dopchałem i wjechałem na rozległą łąkę na pagórku. To było piękne. Wiał silny wiatr, trawy falowały, niebo rodziło obłoki o przedziwnych kształtach a ja zjeżdząłem po łące do doliny i podziwiałem widoki. Dolina była jedną z tych bezludnych z przyczyn historycznych zapewne, za blisko okazała się granicy i po wsi został jakiś słup, błotnista droga i nazwa - Paprotno. Ludzie gdzieś wybyli. Droga do Arłamowa była absolutnie genialna. Wąska nitka asfaltu delikatnie pnąca się wśród kolorów. I ani żywego ducha. Do Wojtkowej zdążyłem na ostatne promienie światła, akurat żeby sfotografować cerkiew.I gdzieś tam za Nowosielcami rozbiłem namiot.


Niedziela

Pozwoliłem sobie na ta odrobine luksusu, wstałem pół godziny późnej (czyli o szóstej) a śniadanie zjadłem w śpiworze. Teraz pora w drogę! Drogę bardzo jesienną, jeszcze bez słoca, asfalt mokry po nocy, klony zrzucają liście wzdłóż drogi, pnę sie na grzbiecik, zjazd do Ropienki przewiewa mnie zupełnie, ko by tam zakładał kurtkę...Nazwa wioski nieprzypadkowa, mijam kopalnę ropy. Znowu pod górkę, pierwsze plamy światła przebijają chmury i zbocza doliny którą jadę zapalają się to tu, to tam. Przed cerkwią w Leszczowatych jest już trochę ludzi, zaraz rozpocznie się msza, ale zdażyłem jeszcze wjejść i pstryknąć zdjęcia wnętrza. Potem wspinam się jeszcze trochę aż dolina rozszerza się, rozprzestrzenia na dzikość. Zjeżdzam do Łodyny mijając po drodze kolejne szyby naftowe. Zawracam na zachód, w Dźwinaczu Dolnym już pełnia słoñca i błękit. Robię odpoczynek pod wielkim rozłożystym drzewem.

W jesiennym klimacie szybko mija mi droga, mijam Wañkową, Rakową i Tyrawę Wołoską - wzdłuż pasma Gór Słonnych zjeżdżam do Doliny Sanu. Po drodze odwiedzma jeszcze dwie cerkiewki - w Hołuczkowie i Siemiuszowej. Tą pierwsza znów mam okazję zobaczyć od środka a jast co oglądać bo ikonostas jest kompletny i pięknie odnowiony, chociaż to juz nie cerkiew...

W Tyrawie Solnej znowu odruchowo skręcam w stronę cerkwi (tym razem zamknięta) i ... nie chce już mi się wracać gdy dojeżdżam do rzeki, za radość przjazdu płacę wilgocią w butach. Kilkaset metrów dalej przez San przejeżdżam już grzecznie po moście. Panowie w kaloszach po czubek nosa łowią pstrągi a ja leżę sobie na trawie i jeśli chodzi o widoki to mam do wyboru rzekę, pasące się konie i kolorowe pagórki.

Do Sanoka zostało 15 km. Ciut mało zwłaszcza że nie ma jeszcze trzeciej. Na razie jadę zobaczyć dwie zaznaczone na mapie kapliczki. Pierwsza z nich to piękny kamienny Nepomuk! Przy drugiej kapliczce jeszcze raz wyciągam mapę. Musi byc przeciez jakaś dłuższa droga go Sanoka! I jest. Z Mrzygłodu przez góry można przejechać do Raczkowej. Strzał w dziesiątkę! Pnę się parę kilometrów drogą idealną, bezasfaltową i liściastą, na tyle stromą żeby się zmęczyć, na tyle nie-stromą żeby nie pchać. Parę przepraw przez urocze koleiny z pywającymi liśćmi i wyjeżdzam na widokową polankę. Tam robię krótką przerwę zjadając zakupionego gdzieś po drodze cebulaka. Rodzina grzybiarzy utwierdza moje przekonanie że da sie dojechać do Raczkowej, nic nie mówi jedak błocie, ale JWR bez błota być nie może, tak pięknie kleją się wtedy do butów bukowe liście! Kiedy wyjeżdżam znowu z lasu błoto się koñczy i otwiera się wielka przestrzeñ, pola i góry jak okiem sięgnąć. Szczęśliwie docieram do Raczkowej, w Falejówce i Srogowie znajduję dwa piękne drewniane Nepomuki i przez Trepczę dojeżdżam do Sanoka, dochodząc po drodze do wniosku, że przebyłem trasę wręcz idealną, w której nie wymieniłbym ani kawałeczka.

Spotkanie powyjazdowe (czy w przypadku jednej osoby można mówić o spotkaniu?) postanawiam urządzić w barze przy dworcu w Zagórzu, w któym nie jeden wieczór spędziłem już po różnych bieszczadzkich eskapadach. Tak więc mijam Sanok i cóż, bar niestety zamknięty, ląduję w jakieś pizzerii. Po spotakniu czekają mnie jeszcze trzy rundy wokół dworca i ... setka stuknęła! Tak oto zakoñczył się JWR trzeci.

Trasa
Sobota, 70 km
Przemyśl - Fredropol - Makowa - Kalwaria Pacławska - Paprotno - Arłamów - Kwaszenina - Jureczkowa - Wojtkowa - Nowosielce Kozickie

Niedziela, 100 km
Nowosielce Kozickie - Ropienka - Leszczowate - Łodyna - Dźwinacz Dolny - Wañkowa - Rakowa - Tyrawa Wołoska - Tyrawa Solna - Mrzygłód - Raczkowa - Falejówka - Srogów - Trepcza - Sanok - Zagórz

Skomentuj >>

gratulacje~rysiek. J
Gratuluję wspaniałych wypraw też jeżdżę po pogórzu z córkami ( 9 i 10 lat). W tym roku przejechaliśmy 200 km z Jarosławia przez Próchnik, P ... [dalej]2007-09-12 20:58
Falejówka~ziomek
Dzięki za zdjęcia z mojej okolicy i pochlebne słowo. Pochodzę z Falejówki i wszystkie tereny o których napisałeś mam objeżdżone co do krzac ... [dalej]2006-05-17 15:24
ależ chodzi o błoto~Maja
Dla mnie istotą JWRa jest błoto. Dalej: woda, zimna woda, z nieba, w butach, czasami wszędzie ;) Przyroda chyląca się do zimy. Brak słoñca. I n ... [dalej]2005-12-26 18:20
buk na butach~Gosia
Też Cię lubię. Patrząc na zdjęcia, coraz bardziej się zastanawiam, czy nie skusić się na JWR w przyszłym roku, ale nie podzielam Twojego entu ... [dalej]2005-11-28 14:02
jwr-3~Rudzik
jestes Wariat przez duże "W", ale nic to !Itak Cie lub tym bardziej Cie lubię;-) i podziwiam za hart ducha ;-) zdjecie z noclegu za Nowos ... [dalej]2005-11-25 10:09
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikowanie tylko na zasadach
określionych przez redakcję Koła Roweru >>zobacz.
strona główna |  index

0.04323 sek.  optima cennik