Strona G��wna
Szukaj:   
abc     o nas     login
Wzmocnij POWER - wyjd¼ na rower

Jeśli podoba Ci się ta strona, zagłosuj na nas.

Wyprawy Rowerowe

Nad Narwią

Ile razy można pisać o tym samym? Ile razy można na dzień przed Bożym Ciałem oglądać prognozy pogody? Prognozy pogody na Boże Ciało są zawsze takie same. Rano upalnie i duszno, po południu burza. Te wszystkie pioruny na mapach pogody były i będą, zupełnie jak maki i konwalie. To jest stan który był, jest i będzie. W Boże Ciało dziewczynki w białych sukienkach będą mdleć w kościołach z gorąca a wieczorna burza powyrywa drzewa. Drogi będą przysypane płatkami kwiatków a wkurzone upałem muchy będą wyjątkowo dokuczliwe. A my będziemy jechać rowerami przez lasy i uciekać z tych lasów, bo tam będzie za duszno. Będziemy się śpieszyć, żeby zdążyć przed burzą, ale ona i tak nie nadejdzie wtedy kiedy zdążymy, tylko wtedy kiedy nie zdążymy. Więc nie ma co się śpieszyć. Po prostu trzeba zmoknąć. Rzeczy muszą mieć swoją kolej, ona i tak nadejdzie kiedy będzie chciała.

Pojechaliśmy nad Narew. Rzeki zawsze mają w sobie to coś, co sprawia że nad nie jeździmy. Narew, Bug, Wisła, Dniestr, Zbrucz, Dunaj, Gauia, Salaca, Ganges, Huang He. Słowa magnesy. Z punktu widzenia rowerzysty - to tylko kilka widoków z brzegu do którego można dojechać. A dojechać nie zawsze się da. Przynajmniej w przypadku Narwi. Wszędzie wkoło bagna, zobaczyć główny nurt - prawie niemożliwe. Ale jedziemy doliną Narwi, przekraczając ją czasem. W jakiś sposób tą rzekę czuć, albo tak sobie wyobrażamy że ją czujemy i to nas kręci, i kręcą się koła i jedziemy od mostu do mostu. Mostami przekraczamy rzeki. To zawsze fakt godny odnotowania. Most to jest coś. Trzeba się zatrzymać, popatrzeć, zrobić zdjęcie. Trzeba powiedzieć dziecku: przekraczamy rzekę. Sami nie wiemy dlaczego to jest ważne, ale wydaje nam się że to jest ważne i że trzeba o tym powiedzieć. Przez tysiące lat przekroczenie rzeki to było coś. Mosty mamy stosunkowo od niedawna, a te tysiące lat wciąż każą nam mówić: "Udało się. Jesteśmy na drugiej stronie".

Narew to Polska Amazonka. Jedna z nielicznych rzek, która wymaga mapy, żeby płynąć kajakiem. Liczne nurty, rozległe trzcinowiska, ślepe odnogi. Z roweru zobaczyć ciężko, chociaż jest takie miejsce, gdzie można rowerem przejechać w poprzek tego wszystkiego. To droga Śliwno - Waniewo. Kładki i pływające pomosty - pomiędzy dwiema wsiami, gdzieś nigdzie. Niby trzeba kupić bilety w sklepie - ale ten jest zamknięty. Przyciągamy kolejne pomosty, przeprawiamy się do kolejnych kładek. Dzieciaki mają świetną zabawę. A ja się tylko zastanawiam, że jak to jest, że mamy takie drogi, i że nikt o nich nie wie. Ale może właśnie w tym tkwi ich urok.

To wszystko co robimy jest niebezpieczne. Niebezpieczne - bo niestandardowe. Bez atestu. Bez rezerwacji. Bez wykupienia profesjonalnej usługi. To nie jest zorganizowane. W dodatku zabieramy dzieci. Sześciolatki na swych małych rowerkach przejeżdżają po 40 kilometrów. One jeszcze nie wiedzą co to jest czterdzieści i co to jest kilometr i wydają się zadowolone. Nie wiedzą, że do tego potrzeba roweru z karbonową ramą dlatego jadą na swoich zwykłych stalowych rowerkach. Gdyby coś się stało - to wiadomo - jesteśmy nieodpowiedzialni. Szczęście w nieszczęściu stało się na placu zabaw. Nowoczesnym, bezpiecznym, atestowanym. Karuzela rozwaliła Stasiowi głowę. Całe szczęście że to tam - jesteśmy czyści. Nikt nie powie - nie róbcie tego więcej. Stało się to w sposób ogólnie akceptowalny. Na szczęście w zasadzie nie stało się nic, chociaż pokrwawiony bandaż wyglądał imponująco.

W Tykocinie zawsze idziemy do restauracji Tejsza. 11 lat temu wpadliśmy po raz pierwszy, kelnerka ta sama co zawsze załatwiła nam nocleg na podwórku u siostry i od tej pory zaglądamy tam zawsze. To taki rytuał. Jeździmy już tyle czasu, że mamy swoje rytuały. Ja zawsze rytualnie zjadam cymes z kaszą. Dziewczyny zawsze rytualnie pytają się ile jeszcze do końca i o której dojedziemy. My zawsze rytualnie mówimy że nie wiemy i że nas to nie obchodzi. One się wtedy rytualnie wkurzają.

Za rok pewnie zrobimy to samo i znowu nam się spodoba.





Udział wzięli:

  • Marek Feszczuk [meeck]
  • Agnieszka Feszczuk
  • Maja Feszczuk (9.5 lat)
  • Blanka Feszczuk (5 lat)
  • Paweł Feszczuk (6 lat)
  • Piotr Piłaciński
  • Gosia Piłacińska
  • Maciek Piłaciński (8.5 lat)
  • Piotr Zabłudowski
  • Staś Zabłudowski (5 lat)
Udziału nie wzięli: ... dobrze wiemy kto!


Trasa:

  • 2013-05-30 - 38 km: Łapy - Łapy Pluśniaki - Suraż - Kowale - Turośń Dolna - Dobrowola - Baciuty - Zawady - Topilec - Topilec Kolonia
  • 2013-05-31 - 40 km: Topilec Kolonia - Konowały - Śliwno - Waniewo - Pajewo - Broniszewo - Tykocin
  • 2011-06-01 - 40 km: Tykocin - Morusy - Góra - Borsukówka - Kozińce - Ponikła - Wasilków - Nowodworce
  • 2011-06-02 - 21 km: Nowodworce - Ogrodniczki - Ciasne - Krasny Las - Grabówka - Białystok

    Skomentuj >>

    :)~Seba
    Też byliśmy niedawno na Podlasiu, z rowerami, z 2,5 letnią córką. Dzięki Waszej relacji zachęciłem do tego wyjazdu moją ekipę! www.dzieci ... [dalej]2014-05-09 00:35
    nad Narwią~darek1621
    Fajna to jest strona. Relacje z wypraw zawsze były bardzo ciekawe,a zdjęcia piękne. Ale teraz jesteście żonaci, dzieciaci... Podrzućcie dzieciak ... [dalej]2013-06-22 18:36
    natchnienie~andrzej308
    Autora artykułu konkretnie poniosło z odlotem, ale ciekawie. Ton wieszcza, kaznodziei czy guru (brak mi precyzyjniejszego słowa). Ponosi jakieś na ... [dalej]2013-06-08 23:55
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikowanie tylko na zasadach
określionych przez redakcję Koła Roweru >>zobacz.
strona główna |  index

0.04243 sek.  optima cennik