Strona G��wna
Szukaj:   
abc     o nas     login
Wzmocnij POWER - wyjd¼ na rower

Jeśli podoba Ci się ta strona, zagłosuj na nas.

Wyprawy Rowerowe
z powrotem strona główna do góry

Szlak Piastowski

Tegoroczny BCS zaczęliśmy standardowo, żeby nie powiedzieć banalnie; w czasie olimpijskim wypakowaliśmy z pociągu sprzęt i spod dworca w Koninie ruszyliśmy na Szlak Piastowski. To jedna z najciekawszych i najchętniej odwiedzanych tras turystycznych w Polsce, która prowadzi przez miejscowości związane z panowaniem pierwszych Piastów.

Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy jednak wizytą w Sanktuarium Maryjnym w Licheniu. Można by dyskutować nad koncepcją architektoniczną budowli, jej stylem i formą, detalami wykoñczenia, ale jedno jest pewne – Bazylika Mniejsza w Licheniu robi wrażenie; zarówno rozmachem przedsięwzięcia i nakładem przeprowadzonych prac budowlanych.

Z Sanktuarium udaliśmy w większości asfaltowymi, ale bardzo malowniczymi drogami przez Lesin i Lachmirowice do Racic, gdzie nad jeziorem Gopło mieliśmy swój pierwszy biwak. Trzeba przyznać, że miejsce naszego noclegu było tak przypadkowe, jak i urocze. Tu uwaga; jezioro do najczystszych nie należy (przynajmniej od strony optycznej). Woda wyglądała raczej na mętną i kwitnącą, ale po „trudach” dnia nie przeszkadzało nam to za bardzo i wykąpaliśmy się w niej ochoczo. Co prawda nad Gopłem dołączyliśmy do już okupujących ukrytą w zaroślach plażę tubylców (?), ale biwakowy sprzęt jakim dysponowali (polonez + głośna muzyka + otwarta butelka na masce samochodu) dawał do zrozumienia, że na plaży będziemy nocowali jednak sami. I tak się stało - najpierw ucichła dochodząca z samochodu muzyka, którą mniej wolimy, pomimo prostego i osobliwego tekstu „(…) jaki piękny świat, jaki piękny świat, gdy się ma dwadzieścia lat…”. Chwilę później zabrakło też i poloneza z pasażerami. W zasadzie, jak się później okazało, na każde z miejsc naszych biwaków natknęliśmy się zupełnie przypadkowo. I miało to swój urok…

Na drugi dzieñ, po śniadaniu, udaliśmy się wzdłuż Gopła prosto do Kruszwicy, gdzie zwiedziliśmy niepisany symbol miasta będący zarazem jego najcenniejszym zabytkiem. Warto pamiętać, że w swojej epoce kruszwicki zamek obronny, którego częścią była ocalała wieża (a raczej jej fragmenty) był bardzo ważnym strategicznie obiektem na pograniczu polsko – krzyżackim aż do czasu zawartego w 1466 roku II pokoju toruñskiego, po którym warownia straciła na znaczeniu. Nawiedzana do tej pory ogniem i naznaczana piętnem upływającego czasu wieża została odbudowana i jest wspaniałym punktem widokowym, z którego rozpościera się przepiękny widok na malownicze jezioro Gopło i samą Kruszwicę. Spod wieży przejechaliśmy do kolegiaty p.w. Piotra i Pawła, gdzie mieliśmy okazję nie tylko podziwiać surowe wnętrza jednego z najlepiej zachowanych w Polsce zabytków architektury romañskiej, ale i na chwilę schronić się prze upałem.

W pięknym słoñcu pojechaliśmy do Strzelna – kolejnego miasteczka na Szlaku Piastowskim. Największym zabytkiem tej miejscowości jest wzniesiona w XII w. świątynia romañska, która swoją pochodzącą z XVIII w. barokową fasadą może wprowadzić w błąd niejednego turystę. Wystarczy wejść do świątynia, aby dostrzec jej pierwotny styl. Romañskie mury kościoła są zachowane w całości. Nie jest trudno zauważyć, że podobnie jak inne świątynie wybudowane w stylu romañskim, tak i bazylika w Strzelnie została wzniesiona na planie krzyża łaciñskiego z prezbiterium zakoñczonym półkolista absydą. Na szczególną uwagę zasługują romañskie kolumny wewnątrz świątyni personifikujące cnoty (kolumny od „jasnej i dobrej” strony południowej) i przywary (kolumny od strony północnej – „ciemnej, złej, szatañskiej”) Uważa się, że te wykonane z piaskowca kolumny są jednymi z najcenniejszych zabytków sztuki romañskiej w Polsce i na świecie. Ciekawostką jest, że mające ponad 800 lat kolumny, przez ponad 200 lat były zamurowane i nikt do 1946 roku nie zdawał sobie sprawy z ich istnienia. Kolumny i ukazane na nich 18 postaci niosą ze sobą wyraźny czynnik dydaktyczny. Obrazują, jak mamy postępować, aby dążyć do świętości i czego unikać, aby nie trafić do piekła.

Pogoda dopisywała, nie traciliśmy więc czasu. Ruszyliśmy w drogę. Po drodze przez sosnowe laski mijaliśmy urokliwe rynnowe jeziorka i morenowe wzniesienia, które uparcie kojarzyły się nam z północnymi okolicami Suwałk. Ze Strzelna, przez Cieñcisko i Ostrowo dojechaliśmy do znanej miejscowości turystyczno-rekreacyjnej w Przyjezierzu, gdzie zatrzymaliśmy się na dłuższy odpoczynek. Doceniliśmy przyjemnie orzeźwiającą, naprawdę czystą wodę w jeziorze (I i II klasa). Po kąpieli, w jednym z licznych barów tej lokalnej turystycznej metropolii zjedliśmy bardzo smaczne skądinąd placki ziemniaczane. Próbowaliśmy też podpytać jednego z obsługujących nas kelnerów o atrakcyjne miejsca na nocleg w najbliższej okolicy. Propozycja gastronoma była konkretna i zdecydowana: - „Przybrodzin. Tam gdzie zabili córkę E. (tu padł pseudonim artystyczny (czy też imię?) znanej polskiej piosenkarki). Piękne miejsce, piękne… ” dodał i jakby rozmarzony wrócił do swoich zajęć a nas przyprawił o dobry, choć czarny humor wymieszany chwilami ze stanami smutnej zadumy. W ten sposób wiedzieliśmy już, gdzie nocować raczej nie będziemy. Tak to przez Świstne, Szydłowiec, Anastazewo i Powidz trafiliśmy do Wylatkowa nad jez. Niedzięgiel, gdzie urządziliśmy kolejny biwak. Wieczorem Radek dał kolejny popis swoich kulinarnych możliwości nie pozostającej bez wpływu na naszą gastrowyobraźnię a Szymon wyciągnął z sakwy trzymaną najwyraźniej na specjalną okazję albañską rakiję. A okazja była: komary przestały ciąć. Tak to przy ognisku zrobiło się jeszcze bardziej błogo i jeszcze fajniej ;-)

Trzeciego dnia swoją wycieczkę rozpoczęliśmy od wizyty w Trzemesznie. W miejscowej cukierni posililiśmy się pysznymi lodami i równie smacznym ciastem. Smakującym o tyle specyficznie, że po zjedzeniu większej jego ilości, o prowadzeniu pojazdów mechanicznych warto raczej zapomnieć… ;-) Pamiętajmy, że to właśnie w Trzemesznie przyszedł w 1760r. na świat Jan Kiliñski. Szewc, syn murarza, który po przeprowadzce do Warszawy, w okresie tragicznych wydarzeñ związanych z drugim rozbiorem Polski szybko zyskał sławę zdolnego organizatora i wojskowego dowódcy. Tyle przypomnienia postaci Jana Kiliñskiego, przykładu miłości i poświęcenia dla ojczyzny.

W Trzemesznie pierwszy raz na trasie naszej wycieczki niebo się zachmurzyło a Wylatowo (znane z częstych, regularnych wizyt UFO) powitało nas już drobnym, ale ciepłym deszczem.

Z Wylatowa, przez Chabsko, gdzie natknęliśmy się na ludowy festyn chleba, przez Mogilno dojechaliśmy do Wenecji gdzie zwiedziliśmy największy w Europie skansen wagonów, parowozów i pojazdów trakcyjnych na tor o szerokości zaledwie 60cm.

Kolejnym punktem na naszym szlaku było najbardziej znane w Europie środkowej Muzeum Archeologiczne w Biskupinie, zwane „polskimi Pompejami”. To tutaj, na półwyspie jeziora Biskupiñskiego, w 1933 roku zostały odkryte drewniane, doskonale zachowane dzięki specyficznym wilgotnym warunkom beztlenowym, konstrukcje osiedla sprzed ponad 2700lat. Obecny kształt skansenu to jednak bardziej owoc wyobraźni archeologów. Współczesne działania naukowców sprowadzają się do ochrony i konserwacji pozostałych konstrukcji. W tym celu zmieniono również poziom wód gruntowych - zbudowano na Gąsawce stopieñ wodny, który o 30 cm podnosi i stabilizuje poziom wody w Jeziorze Biskupiñskim. Na terenie muzeum możemy również obejrzeć scenografię do filmu Stara Baśñ w reż. Jerzego Hoffmana.

Z Biskupina, przez Gąsawę, Złotniki i Rogowo dojechaliśmy do miejscowości Rzym, gdzie nad jeziorem Zioło urządziliśmy sobie kolejny nocleg. Na czwarty – i ostatni – dzieñ naszej podróży przewidzieliśmy wizytę w Gnieźnie, jednym z najstarszych miast i pierwszej stolicy Polski zarazem. Z gnieźnieñskiego rynku swoje kroki (bo rowery trzeba było prowadzić) skierowaliśmy do Katedry – jednego z najwspanialszych i najcenniejszych zabytków Polski, gdzie znajduje się grób św. Wojciecha. Gniezno, nasiąknięte piękną historią, posiada więcej zasługujących na odwiedzenie zabytków, których i raczej nie wymaga rekomendacji. My jednak musieliśmy trzymać się planu i związanych z nim ograniczeñ czasowych. Pojechaliśmy dalej.

Przez Myślęcin i Komorowo dotarliśmy do Wielkopolskiego Parku Etnograficznego w Dziekanowicach. Można tu obejrzeć rekonstrukcję wsi wielkopolskiej. W skansenie znajdziemy kilkadziesiąt pięknych obiektów drewnianego budownictwa wiejskiego wybudowanych pomiędzy XVIII a XX w. i przeniesionych w jedno miejsce.

Na dobrą sprawę muzeum w Dziekanowicach było ostatnim punktem na naszym szlaku. Przez Fałkowo, Leśniewo, Czerniejewo i Nowy Folwark dojechaliśmy do Wrześni, gdzie szczęśliwie zakoñczyliśmy tegoroczny, piąty już, BCS , o którym po mnogości mijanych pól makowych można z powodzeniem powiedzieć, że był rajdem w kolorze rajdowej czerwieni. Natomiast po przemysłowych ilościach napotkanych na naszej drodze (mniej lub bardziej żywych) zaskroñców i (żywych) miedzianek można z kolei zaryzykować stwierdzenie, że rajd odbył się pod znakiem węża.

Szlak Piastowski jest bardzo ciekawy zarówno pod względem historycznym jak i krajobrazowym. Wszystkie odwiedzone przez nas miejscowości posiadają cenne zabytki. Cenne o tyle, że związane bezpośrednio z początkami kształtowania się naszej, polskiej pañstwowości. A na koniec refleksja logistyczno-techniczna: warto jest wcześniej nieco koñczyć dzienne etapy, by móc więcej czasu poświęcić na wieczorne rozmowy przy ognisku :-)




Trasa (316 km)
15.06.2006 (68 km) czwartek
Konin – Gosławice - Stary Licheñ – Ślesin – Broniszewo - Łuszczewo - Lachmirowice – Racice (jez. Gopło)

16.06.2006 (78 km) piątek
Racice – Kruszwica – Strzelno – Cieñcisko – Ostrowo – Przyjezierze (niebieski szlak) – Świątne – Szydłowiec – Anastazewo – Ostrowo – Przybrodzin – Powidz – Wylatkowo (jez. Niedzięgiel)

17.06.2006 (93 km) sobota
Wylatkowo – Trzemeszno – Wylatowo – Chabsko – Mogilno – Wieniec - Niestronno - Komratowo - Wenecja – Biskupin – Gąsawa – Złotniki – Rogowo – Rzym (jez. Zioło)

18.06.2006 (76 km) niedziela
Rzym – Dziadkówka – Mielno – Dębówiec – Gniezno – Myślęcin – Komorowo – Dziekanowice – Fałkowo – Leśniewo – Czerniejewo – Nowy Folwark - Września

Pojechali:
  • Dorota Koreñ
  • Radek Jędrzejczak
  • Sławek Lewczuk
  • Szymon Zioło [Szyzio]
  • Piotr Zabłudowski [Zabeł]

Skomentuj >>

Troszkę przeoczyliście!~emilio10
Moi drodzy a Żnin, Inowrocław, Pakość, Mogilno??? Zobaczcie chociażby na stronę www.pakosc.pl Jest tam super galeria zdjęć2007-03-30 21:44
Konin~rusek
Byliście w Koninie i Licheniu oraz w Ślesinie...Trzeba było wcześniej na forum dać cynk.2006-09-03 15:44
Ehhh - widzę że w mojej miejscowości rządziliście~SebekFireman
Szkoda że się nie spotkaliśmy, bym was oprowadził po kilku ciekawych miejscach bo ominęliście punkt widokowy w Dusznie. Jak będziecie się jesz ... [dalej]2006-07-17 18:05
Efektní foto.~Jarek-SK
Pěkná cesta.Když jsem se díval na foto č.77,jako bych tam byl v tu chvíli taky.2006-07-16 19:56
ech...~mormot
powiedziałabym, że nie tyle rozmowy przy ognisku, co delektowanie się wyrafinowaną konsumpcją... ech! przy naszym Kucharzu Doskonałym nie ma sza ... [dalej]2006-07-11 18:26
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikowanie tylko na zasadach
określionych przez redakcję Koła Roweru >>zobacz.
strona główna |  index

0.04181 sek.  optima cennik