|
Komentarz do artykuu:
Hvor er din sykkellykt? czyli o tym, jak dużo dzieli nas od Norwegii
Autor:
Przedwczoraj, jak zwykle, wyciągam z garażu mojego rumaka z demobilu, jeszcze kilka ziewnięć i ruszam pędem do pracy. Jest kilkanaście minut przed 7 rano. Ciemno jak cholera, zimno i lekko pada. Pędzę na złamanie karku, jak zwykle na ostatnią chwilę. Rowerek zaczyna się trząść, totalnie rozcentrowane koło wprowadza mnie w monotonne drgawki. Zderzam się o mały włos z jakimś rowerzystą, też oczywiście bez świateł i koło w koło wjeżdżamy w specjalny tunel rowerowy pod ruchliwą ulicą. Wtem oczom moim ukazuje się coś dziwnego…
 |  |
szabelką go! ;-) | ~Sofronoff | 2007-07-09 15:04 |  |
|